niedziela, 25 stycznia, 2026
Strona domowa > Alkoholizm > O uzależnieniu z perspektywy teorii wyuczonej bezradności

O uzależnieniu z perspektywy teorii wyuczonej bezradności

Większość badaczy zjawisk zachodzących w wszelkiego typu uzależnieniach chemicznych akceptuje pogląd o ich wieloczynnikowej etiologii. Uzależnienia – rozumianego jako destrukcyjny styl funkcjonowania czy patologiczna adaptacja do życia, której istotą jest chemiczne (choć nie tylko) regulowanie samopoczucia – uczymy się.

REKLAMA

 

Psychologia uczenia odkryła szereg prawidłowości czy reguł, zgodnie z którymi nabywamy nowe umiejętności, gromadzimy wiedzę, doskonalimy swe skromne instynktowne wyposażenie tak, by powstały gotowe formy adaptacji do zmiennych warunków życia. Imprinting, warunkowanie klasyczne, warunkowanie instrumentalne, naśladownictwo, identyfikacja, modelowanie, teorie społecznego uczenia itd. wyjaśniają coraz to lepiej mechanizmy złożonych form zachowania człowieka. Odkrycia behawiorystów, szczególnie te dotyczące prawidłowości uczenia, dały nadzieję na opracowanie skutecznych strategii modyfikowania lub wręcz likwidowania destrukcyjnych zachowań. Hipotezę, że jeśli patologiczne zachowanie jest wynikiem uczenia, to można je skutecznie prze warunkować, wygasić itd., zaczęto szybko weryfikować w praktyce terapeutycznej.

Początkowy wręcz zachwyt, wywołany efektywnością leczenia prostych zaburzeń, spowodował szybkie zastosowanie terapii behawioralnej w wielu dziedzinach, także w leczeniu uzależnień. Terapia awersyjna, uczulające leczenie disulfiraem itd. są stosowane do dziś, chociaż dość szybko okazało się, że – tak jak behawioryzm nie może wyjaśnić wszystkich zachowań człowieka tak terapia behawioralna też ma swoje ograniczenia.

Badania w typowym schemacie behawioralnym (bodziec – reakcja) doprowadziły do odkrycia pewnego paradoksalnego efektu uprzedniego uczenia się. Paradoksalność tego zjawiska polega na tym, te w typowych schematach uczenia się jednostka zawsze nabywa nowe dyspozycje (nawyki, umiejętności, wiedzę), staje się bogatsza i lepiej sobie radzi, choć nie zawsze w pozytywnym sensie z przystosowawczego punktu widzenia. Tu dzieje się coś odwrotnego – jednostka w wyniku specyficznego treningu staje się bezradna. Poprzednie uczenie się wywołuje chaos umysłowy , pozbawia orientacji, motywacji, energii do działania.

Dalsze badania nad tym zjawiskiem wykazały, że jednostka po przejściu takiego treningu – zwanego treningiem bezradności – traci zdolność uczenia się w nowych sytuacjach, w których nie musiałaby już być bezradna. Zachowuje co prawda zdolność do standardowych, rutynowych, nawykowych zachowań, traci jednak zdolność tworzenia strategii bardziej złożonych, wymagających twórczego rozwiązywania problemów.

Co to więc jest ten trening bezradności ? Najprościej mówiąc, stwierdzono, iż – jeżeli przez jakiś czas jednostka ma poczucie, że jej starania, wysiłki, próby kontrolowania biegu spraw nie przynoszą spodziewanych rezultatów (wzmocnienia pozytywne czy negatywne pojawiają się przypadkowo, losowo ) – to staje się apatyczna, bierna, niezdolna do nauki także w nowych sytuacjach. Niemożność sformułowania jakiejkolwiek sensownej hipotezy wyjaśniającej sytuację, niemożność znalezienia rozwiązania problemu doprowadza do wyczerpania poznawczego, a następnie emocjonalnego i motywacyjnego jednostki. Nie jest to stan przeżywania chwilowej porażki czy załamania, bo – jeśli trening trwał dostatecznie długo – staje się trwałą skłonnością.

Jest wiele koncepcji teoretycznych wyjaśniających mechanizm powstawania wyuczonej bezradności. Nas jednak interesuje tu zgoła co innego. Jest to mianowicie pytanie: czy zjawisk zachodzących w uzależnieniach nie można rozpatrywać w terminach teorii wyuczonej bezradności ? Czy patrząc na alkoholika lub narkomana, który odkrył w swym życiu „receptę na szczęście” i przez to stał się zależny , utracił kontrolę nie tylko nad piciem, ćpaniem, ale i całym swoim życiem (pierwszy krok programu AA), nie dostrzeżemy istoty bezradnej ?

Seligman – twórca teorii wyuczonej bezradności – stwierdził, że dobrze wyjaśnia ona mechanizm powstania depresji. Wydaje mi się, że można ją także z dużym pożytkiem stosować w problematyce uzależnień.

Jeśli jesteśmy zgodni co do tego, że istotą każdego uzależnienia jest utrata kontroli, to okres życia człowieka od chwili, kiedy już rozwinęło się uzależnienie, jest klasycznym treningiem bezradności trwającym 24 godziny na dobę, często całymi latami. Żadne laboratorium psychologiczne nie odważyłoby się przeprowadzić eksperymentu na taką skalę, jak czynią to ludzie uzależnieni.

Ich życie w pogoni za kontrolą wszystkiego – szczególnie własnych emocji – i wszystkich, oparte na iluzji zakłamanego umysłu, destruktywne, bo nie uwzględniające realnych faktów (w tym najistotniejszego: faktu utraty kontroli), musi być skazane na niemożliwy do przewidzenia ciąg porażek i pozornych osiągnięć.

Im dłużej życie osoby uzależnionej koncentruje się na próbach udowodnienia sobie i innym, że nadal posiada kontrolę nad biegiem swoich spraw , tym dłużej trwa trening bezradności, a efekty (deficyty) są głębsze i trwalsze. Postępujące uzależnienie – to coraz większa koncentracja na środku niezbędnym do znieczulania codziennej egzystencji. Zachowaniem uzależnionego zaczynają sterować wyłącznie mechanizmy choroby: system nałogowego regulowania uczuć, system iluzji i zaprzeczania, system dumy i kontroli. Stają się one automatyzmami, działającymi poza wolą czy kontrolą jednostki, wbrew jej podstawowym interesom.

Człowiek z takim właśnie zaprogramowaniem, wyniszczony fizycznie, ze spustoszonym zapleczem rodzinnym, zawodowym, społecznym, rozbity duchowo itd. trafia do leczenia (jeśli do tego ma szczęście). Zgodnie z teorią wyuczonej bezradności nie tylko jest aktualnie bezradny , cierpi też z powodu wszystkich deficytów bezradności. Czy zawsze zdajemy sobie z tego sprawę i potrafimy to właściwie uwzględnić w oferowanych przez nas formach pomocy terapeutycznej ? Czy potrafimy właściwie ocenić aktualne potrzeby i możliwości pacjenta?

W terapii wszystko jest nowe, trzeba się wiele nauczyć. Nowa wiedza wzbudza dysonans, często bardzo silne negatywne emocje. „Już nigdy żadnego alkoholu” usłyszane w pierwszym kontakcie przeraża pacjenta, bilans spustoszeń wpędza w depresję. Uznanie bezsilności wobec alkoholu i przyznanie się do niezdolności kierowania własnym życiem może odebrać nadzieję. Pacjent czuje się całkowicie przegrany.

Alkoholik na samym początku leczenia może otrzymać nadzieję ogromnej zmiany, która zajdzie w nim, jeśli przyjmie stawiane mu warunki. Czuje się jednak bezradny i niezdolny do tak radykalnej zmiany. Bezradny bo pozbawiony wszystkich atrybutów swej złudnej władzy nad sobą i swoim życiem – jest jak rozbitek na bezludnej wyspie. Zanim zacznie urządzać swą nową ojczyznę, musi otrząsnąć się z szoku i dojść do siebie na tyle, żeby zapewnić sobie schronienie na najbliższą noc. Tego właśnie dotyczą, moim zdaniem, sugestie czy też wskazania dla terapeuty uzależnień, wynikające z teorii wyuczonej bezradności.

  • Zajmij się w pierwszym rzędzie deficytami pacjenta z zakresu bezradności, np. zdradliwym stylem myślenia i wyjaśniania, brakami podstawowych umiejętności intra i interpersonalnych.
  • Bierz pod uwagę ograniczone możliwości pacjenta, który ma duże trudności w uczeniu się, szczególnie bardziej złożonych strategii radzenia sobie. Dobrze sobie radzi tylko w działaniach zautomatyzowanych, nawykowych.
  • Ucz go prostych sposobów radzenia sobie bez alkoholu, trenuj praktyczne umiejętności przydatne na dziś.
  • Wzmacniaj przekonanie pacjenta, że jest zdolny do odnoszenia sukcesów , z początku maleńkich, by mogły przyjść większe. Pomagaj mu uwierzyć, że jest zdolny do stopniowego stworzenia nowej jakości swego życia bez alkoholu.

Kiedy nasi pacjenci przestaną być całkowicie bezradni, łatwiej poradzą sobie z akceptacją bezsilności wobec alkoholu – początkiem swej drogi do trzeźwości.

Wszystkim zainteresowanym takim punktem widzenia w terapii uzależnień gorąco polecam dwie bardzo cenne publikacje wydane w ostatnim czasie.

Martin Seligman: Optymizmu można się nauczyć. Jak zmienić swoje myślenie i swoje życie.

Media Rodzina of Poznań, Poznań 1993.

Peter Monti, David Abrams, Ronald Kadden, Ned Cooney:

Psychologiczna terapia uzależnienia od alkoholu. Przewodnik do treningu konstruktywnych zachowań.

wyd. Instytut Psychologii Zdrowia i Trzeźwości, Warszawa 1994.

 

Świat Problemów nr 1/95

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.